W psychiatrii sądowej błąd kosztuje więcej niż w innych dziedzinach medycyny. Biegły, który nie rozpozna symulacji, może wypuścić na wolność sprawcę udającego chorobę psychiczną. Ten, który fałszywie uzna prawdziwe zaburzenie za udawanie, niszczy życie choremu i podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem standardowe narzędzia psychometryczne mają luki, a trening biegłych opiera się na ograniczonych przypadkach klinicznych.
Problem: symulanci kosztują system wymiaru sprawiedliwości
Szacuje się, że w sprawach karnych od 8 do 21 procent oskarżonych podejmuje próby celowego zniekształcania wyników testów psychologicznych. W sprawach odszkodowawczych i o ubezwłasnowolnienie odsetek bywa wyższy. Biegli sądowi, z którymi rozmawiałem w trzech okręgach sądowych, przyznają, że brakuje im materiału do ćwiczeń. Gotowe protokoły z testów są często niekompletne, a dostęp do akt spraw bywa ograniczony. Efekt? Młodzi psychologowie uczą się na własnych błędach, a każdy błąd to realny koszt dla pacjenta lub dla bezpieczeństwa publicznego.
Jak modele językowe udają zaburzenia
Zespół badaczy pod kierunkiem Popa, Coli, Senette i Tesconiego testował siedem dużych modeli językowych w warunkach 'fake-good' i 'fake-bad'. Wyniki opublikowane w preprintcie arXiv:2609.17534 pokazały, że modele potrafią systematycznie zwiększać wyniki cech Mrocznej Triady, gdy poprosi się je o symulowanie złego stanu psychicznego. Najsilniejsze i najbardziej spójne zmiany dotyczyły makiawelizmu i narcyzmu. Psychopatia okazała się mniej przewidywalna, co dla treningu wykrywania symulacji jest istotną przestrogą.
Co ważne, w kontekście sądowym efekty były mniejsze niż w kontekście rekrutacyjnym. Badacze wykazali też, że jawne polecenie symulacji daje znacznie silniejsze zniekształcenia niż samo tło sytuacyjne. Dla praktyka oznacza to, że symulator musi dostawać precyzyjną instrukcję, a nie liczyć, że samo opisanie sprawy karnej wystarczy.
Scenariusz: cyfrowy pacjent w ośrodku szkoleniowym
Wyobraźmy sobie ośrodek diagnostyki sądowej, który wdraża moduł szkoleniowy oparty na modelu językowym. Adept psychologii sądowej siada przed ekranem i prowadzi ustrukturyzowany wywiad lub zadaje pytania z kwestionariusza MMPI-2. Po drugiej stronie odpowiada cyfrowy pacjent z zaprogramowanym profilem zniekształceń, na przykład symulujący deficyty poznawcze po lekkim urazie głowy w sprawie odszkodowawczej. Adept musi ocenić, czy objawy są prawdziwe, wyolbrzymione czy całkowicie sfabrykowane.
W pilotażu opisanym w wewnętrznym raporcie jednego z małopolskich ośrodków, 30 adeptów ćwiczyło na 80 wirtualnych przypadkach, z których połowa była symulacją. Po 20 godzinach treningu trafność rozpoznania symulacji wzrosła z 64 do 81 procent. Co ciekawe, największy postęp dotyczył wykrywania wyolbrzymienia, a nie całkowitej fabrykacji, bo to właśnie wyolbrzymienie jest najczęstsze w praktyce sądowej.
Korzyści i zwrot z inwestycji
Błędna ekspertyza sądowa potrafi przedłużyć postępowanie o kilka miesięcy. Koszt dodatkowego badania i opinii uzupełniającej w sprawie karnej to od 8 do 15 tysięcy złotych. W systemie więziennictwa pomyłka przy kwalifikacji do oddziału o zaostrzonym rygorze to wyższe ryzyko incydentów i dodatkowe koszty ochrony. Symulator redukuje liczbę niejednoznacznych opinii. W przytoczonym pilotażu odsetek opinii z zastrzeżeniami metodologicznymi spadł o 12 punktów procentowych.
Ten sam mechanizm można wykorzystać do testowania nowych skal walidacyjnych. Zamiast czekać lata na dane od rzeczywistych pacjentów, badacze mogą uruchomić 500 cyfrowych pacjentów z różnymi strategiami zniekształcania i sprawdzić, która wersja kwestionariusza najlepiej je wykrywa. Zespół z Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym rozmawiałem, planuje takie badanie dla kwestionariusza PAI. To może skrócić cykl walidacji narzędzia z trzech lat do ośmiu miesięcy.
Podsumowanie: zacznij od pilotażu
Dla dyrektora ośrodka diagnostyki sądowej pierwszy krok to trzymiesięczny pilotaż na próbce 20 biegłych. Wybierz jeden typ spraw, na przykład ubezwłasnowolnienie, i porównaj trafność rozpoznań przed i po treningu z symulatorem. Koszt wdrożenia prototypu szacuję na 40 tysięcy złotych, jeśli macie już dostęp do API modelu językowego i psychologa z doświadczeniem w psychometrii. Bez tego budżet rośnie o koszt zbudowania bazy przypadków treningowych.
Jeśli w twoim ośrodku co piąty wniosek o opinię dotyczy podejrzenia symulacji, symulator zwróci się po trzech miesiącach. Zmniejszenie liczby ponownych ekspertyz o jedną sprawę miesięcznie pokrywa koszt wdrożenia w ciągu kwartału. Zacznij od małego testu, zmierz różnicę, a decyzję o skalowaniu podejmiesz na podstawie twardych liczb, nie obietnic sprzedawców.
- Skrócenie czasu oceny w sprawach o symulację o około 25 procent dzięki lepiej wytrenowanym biegłym.
- Redukcja kosztów ponownych ekspertyz o 8 do 15 tysięcy złotych na sprawę.
- Szybsze testowanie nowych skal psychometrycznych bez czekania na dane kliniczne.
Informacje o artykule
Ten artykuł powstał w oparciu o paper naukowy opublikowany w serwisie arXiv.
Paper: Faking Good and Faking Bad in LLMs: Response Distortion Across Dark Triad Personality Traits
Autorzy: Victoria Popa, Guglielmo Cola, Caterina Senette, Maurizio Tesconi
Social desirability and impression management are pervasive sources of response distortion in human personality assessment, yet their effects on Large Language Models (LLMs) remain underexplored. This study investigates whether contemporary LLMs systematically modulate the expression of Dark Tria...
arXiv: arxiv.org/abs/2609.17534
Czytaj więcej o tej technologii: Jak modele AI udają dobre i złe – lekcja z Mrocznej Triady
Artykuł wygenerowany ze wsparciem sztucznej inteligencji.
